Chciałem podzielić się wrażeniami jako przedstawiciel usług fotograficznych.

Szybka i sprawna rejestracja, a następnie niemalże wciągnięcie mnie do strefy networkingowej przez Pana Grzegorza Turniaka, dało mi ogromnego kopa na początek i pozwoliło zdobyć wiele interesujących kontaktów oraz porozmawiać z ciekawymi ludźmi. Ogromny plus za tę część.

Dalej to zwiedzanie i szukanie nowych, zaskakujących wystawców związanych z fotografią. Tu jednak muszę stwierdzić, że nic takiego mnie nie spotkało. Fotobudki, fotobudki i jeszcze raz fotobudki, ale przecież fotobudki są częścią składową eventów, więc postanowiłem przyjrzeć się bliżej ofertom mojej konkurencji.

Po krótkim zwiadzie stwierdzam, że rynek jest tak nasycony, że przeżyją tylko Ci, którzy łączą innowacyjność z jakością swoich usług. Zacytuję tylko złotą myśl Jordana Belforta, która doskonale pasuje do podsumowania „Jeżeli myślisz, że nie stać Cię na wynajęcie profesjonalisty, poczekaj aż zatrudnisz amatora”

Co ciekawe to właśnie w części merytorycznej, podczas prelekcji „Największe wpadki organizatora eventów i konferencji”, którą znakomicie i bardzo emocjonalnie poprowadził Pan Sławomir Wróblewski pojawił się temat dokumentacji fotograficznej. Jako jedyny z prelegentów wspomniał o fotografach na eventach i ich realizacjach. Podkreślił jak ważny jest sposób ubierania się fotografa oraz robienie zdjęć pod kątem danego wydarzenia. Fakt, że tylko jeden z prelegentów poruszył ten temat pokazuje jak bardzo jesteśmy marginalizowani w całości przedsięwzięcia jakim jest event.

A to fotograf dostarcza organizatorom materiał zdjęciowy, który jest wizytówka eventu po jego zakończeniu.

Zapraszam do obejrzenia krótkiej relacji fotograficznej.